porady, porównania, opinie...

Drogi frank oraz duży spread metodą na kampanię wyborczą?

Opinie (0)

drogi frank

Cokolwiek pisałyby tabloidy, kredytobiorcy „frankowi”, choć rzeczywiście raczej zamożni i spłacający swoje zobowiązania bez opóźnień, mają spory problem z kursem szwajcarskiej waluty. Zaciągając kredyt po kursie 2 złote, ba – nawet 2,5 zł nie spodziewali się, że w 2011 roku kurs franka przebije 4 złote. Oraz że banki, rozdające kredyty frankowe bez oporów w latach 2007-2008 (bardziej restrykcyjnie była wówczas liczona zdolność kredytowa w złotówkach), dołożą drakońskie, dwucyfrowe spready.

Warto również przypomnieć, że w 2009 roku rząd wyciągnął rękę (choć raczej w pustym geście, bo skorzystało z niego niewielu kredytobiorców) z pomocą dla tych, którzy przez kryzys mogli mieć problemy ze spłatą kredytów mieszkaniowych. Tym bardziej teraz politycy – z rządu i opozycji – nie mogą być obojętni.

Partie mają różne pomysły na rozwiązanie powyższych kwestii. Żadna partia jednak nie konsultowała swoich rozwiązań z bankami – które jak najbardziej są jednym z głównych aktorów w tym spektaklu. Zaś przykład węgierski – gdzie rząd zamroził kurs franka w porozumieniu z bankami – pokazuje, że możliwe są rozwiązania nawet bardzo radykalne, jeśli tylko prowadzi się rzeczowe konsultacje.

Pierwszy hasło walki z wysokimi spreadami rzucił Waldemar Pawlak. Po tym, jak wicepremier piętnował banki za wyśrubowane spready, PSL przystąpił do ofensywy legislacyjnej. W ostatnich tygodniach PSL (którego próby wprowadzenia tematów spreadów do prac parlamentu zakończyły się porażką) odnotował dwa sukcesy: sprawą zajął się rząd, ludowcy przystali na kompromisowe rozwiązanie polegające na umożliwieniu kredytobiorcom spłaty kredytów w walucie bez konieczności ponoszenia opłat i podpisywania aneksów do umowy. A Rada Legislacyjna stwierdziła, że proponowane przez PSL rozwiązanie (spłata kredytów po kursie NBP) nie łamie konstytucji.

PO i PSL przepchną prawdopodobnie przez parlament pierwsze rozwiązanie – czyli spłatę kredytów w walucie, bez żadnych dodatkowych kosztów i formalności. PO ocenia, że banki zmniejszą spready (będą walczyć o klienta wygodnego, którego niskie koszty zachęcą do pozostawienia spłaty kredytu w dotychczasowym modelu). Różnica między projektem PSL a PO sprowadza się w zasadzie do tego, że PO rozwiązanie wprowadza w uchwalonej niedawno przez Sejm ustawie o kredycie konsumenckim (3 czerwca podpisanej przez prezydenta). Jednak największą zagadką jest to, że kredyt konsumencki to taki, którego wartość wynosi maksymalnie 255,55 tysięcy złotych (w dodatku cała ustawa ma zacząć obowiązywać w grudniu 2011 roku) Tymczasem średnia wartość kredytu denominowanego w walutach obcych wynosiła w I kwartale 353 tysiące złotych).

Swoje pomysły na koło ratunkowe dla frankowiczów przedstawiły też PJN i SLD. W połowie czerwca PJN zaproponował by Polska, śladem Węgier, zamroziła kredytowy kurs franka – do 2015 roku Polacy spłacaliby kredyty po kursie 2,75. Różnicę między tym sztucznym kursem, a obecnym pokrywałby Skarb Państwa – i to do budżetu kredytobiorca miałby zwrócić pieniądze, ale dopiero pod 2015 roku. Zaś SLD zaproponował, by maksymalną wysokość spreadów wpisywać do umów kredytowych. Te dwie propozycje nie doczekały się jednak – przynajmniej na razie – żadnych projektów ustaw.

Drogi frank oraz duży spread metodą na kampanię wyborczą? - KONIECZNIE OCEŃ:

Ocena:
0 na 5
0 głosów
1 2 3 4 5

Forum - Opinie i Pytania (0 odpowiedzi) :

Skomentuj jako pierwszy!

* = wymagane pole

:

:

:

: